<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
  <title>wpisy selfdot</title>
  <link>https://selfdot.app/wpisy/</link>
  <atom:link href="https://selfdot.app/wpisy/feed.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/>
  <description>dla osób, które prowadzą firmę, zespół albo siebie od rana do nocy. o pracoholizmie, wypaleniu i jednym zdaniu dziennie.</description>
  <language>pl</language>
  <item><title>sto dni wdzięczności to kolejna lista zadań.</title><link>https://selfdot.app/wpisy/sto-dni-wdziecznosci-to-kolejna-lista-zadan/</link><guid isPermaLink="true">https://selfdot.app/wpisy/sto-dni-wdziecznosci-to-kolejna-lista-zadan/</guid><pubDate>Mon, 21 Sep 2026 06:00:00 GMT</pubDate><description>Wyzwanie na sto dni ma start, numer dnia i metę, więc wdzięczność dostaje termin jak projekt w firmie. Wieczorem wystarczy jedno zdanie, bez dnia setnego, do którego trzeba dojść.</description><content:encoded><![CDATA[<p>Sto dni wdzięczności to format z harmonogramem. Dziennik z księgarni ma jedną stronę na dzień, z numerem u góry. Wyzwanie w sieci startuje pierwszego stycznia, ma zamkniętą grupę i mail co dwa-trzy dni, „dzięki którym wytrwasz&quot;. Na Instagramie ktoś podpisuje zdjęcie „100/100, dziś kończę moje wyzwanie&quot;. Start, kamienie milowe, raport z zamknięcia. Osoba, która prowadzi firmę, ma już jeden taki projekt i nazywa się on firma. Wieczorem potrzebuje czegoś, co nie ma numeru dnia.</p>
<h2>skąd się wzięła setka</h2>
<p>Autorka jednego z tych dzienników pisze wprost, że specjaliści twierdzą, że mniej więcej tyle dni potrzebuje człowiek, żeby wypracować nawyk. Setka nie wzięła się więc z wdzięczności, tylko z teorii nawyku, a nawyk ma termin. Termin robi z wieczoru zadanie: dzień trzydziesty siódmy, reszta do odrobienia. Inny dziennik, na pół roku, obiecuje etapy. W czternastym dniu pisanie przestaje być zadaniem. W trzydziestym zaczynasz w ciągu dnia wyłapywać rzeczy do zapisania wieczorem. Kto w czternastym dniu dalej czuje zadanie, ma pierwsze opóźnienie na harmonogramie i wie o tym, bo harmonogram jest wydrukowany.</p>
<p>Ta sama strona sprzedaje swój dziennik hasłem „pięć minut, nie kolejny projekt do odhaczenia&quot;. Ludzie, którzy te dzienniki robią, wiedzą, czego kupujące się boją. Boją się dokładnie tego, co dostają: kolejnego projektu.</p>
<h2>co ludzie piszą po drodze</h2>
<p>Czytelniczka dziennika na sto dni napisała w opinii, że nie wypełniała go codziennie i do ostatniej strony dotarła po czterech latach. Dopisała, że i tak poleca. Uczestniczka wyzwania napisała, że miała zeszyt wdzięczności już wcześniej, ale używała go nieregularnie, i dopiero przypomnienia mailem pozwoliły jej „wytrwać&quot;. Sama autorka dziennika uprzedza we wstępie: „jeśli się nie wyrobisz, to znaczy, że się nie wyrobisz&quot;. Te trzy zdania są o tym samym, o zaległości. Format z setką produkuje zaległość z definicji, bo każdy dzień bez strony to strona do nadrobienia albo do odpuszczenia. Wdzięczność, która ma zaległość, jest zadaniem, i wieczorem po dwunastu godzinach pracy zachowuje się jak zadanie: leży.</p>
<h2>bez setki</h2>
<p>Selfdot nie ma mety. Licznik pokazuje liczbę dni ze sobą i nic więcej: nie ma kreski ani drugiej liczby, do której ta pierwsza miałaby dojść. Nie ma dnia startu, więc nie ma pierwszego stycznia ani grupy, przed którą trzeba zameldować postęp. Pytanie jest jedno: „co dziś dla siebie?&quot;. Odpowiedź jest jednym zdaniem, bez wdzięczności w treści, bo dzień, w którym firma dostała wszystko, a ty nic, kończy się kubkiem herbaty i to jest cała odpowiedź. Setny dzień wygląda w apce tak samo jak każdy inny. Nie ma „kończę&quot;, bo nie ma czego kończyć.</p>
<h2>kiedy setka pomaga</h2>
<p>Jeśli start, grupa i meta są tym, co sprawia, że robisz rzeczy do końca, wyzwanie na sto dni zadziała, i część osób po nim przechodzi do zwykłego notesu, bo nawyk został. Jeśli po setce zostaje ulga, że się skończyło, to nie była wdzięczność, tylko projekt, i warto następnym razem wybrać coś bez terminu. Jeśli jedno zdanie wieczorem nie przychodzi przez tygodnie, żaden format tego nie naprawi i lepiej pogadać z człowiekiem, który się tym zajmuje.</p>
<p>Selfdot to jedno zdanie dziennie o tym, co dziś było dla ciebie, i kropka w kalendarzu bez numeru, do którego trzeba dojść.</p>
]]></content:encoded></item>
  <item><title>pusta kropka w kalendarzu to nie porażka serii.</title><link>https://selfdot.app/wpisy/pusta-kropka-w-kalendarzu-to-nie-porazka-serii/</link><guid isPermaLink="true">https://selfdot.app/wpisy/pusta-kropka-w-kalendarzu-to-nie-porazka-serii/</guid><pubDate>Thu, 17 Sep 2026 06:00:00 GMT</pubDate><description>Dzień bez wpisu zostaje pusty i nic się nie zeruje. Licznik w Selfdot to suma dni ze sobą, nie seria do stracenia, i to jest decyzja projektowa, nie wynik badań.</description><content:encoded><![CDATA[<p>W Selfdot dzień bez wpisu zostaje pusty i tyle. Licznik na ekranie pokazuje sumę dni, w których było jedno zdanie dla siebie, i po pustym dniu ta suma nie spada do zera. Kropka w kalendarzu jest albo jej nie ma. Nie ma płomienia, zamrożenia ani komunikatu „nie przerywaj&quot;. W kodzie apki funkcja, która liczy nieprzerwaną serię, nadal istnieje, ale żaden ekran jej nie pokazuje. To jest decyzja, nie przeoczenie.</p>
<h2>co robi seria z człowiekiem, który i tak ma za dużo</h2>
<p>Ktoś na Reddicie napisał, że stracił serię w apce do nauki języka po tysiącu ośmiuset pięćdziesięciu dniach i nie przejmuje się tym, bo wie, ile zamrożeń ją podtrzymywało. Inna osoba opisała, że celowo skończyła swoją serię czytania, bo zauważyła, że seria trwa od dnia zakupu czytnika i zaczęła być ważniejsza niż książki. Autor bloga o nauce angielskiego nazwał to wprost: problem zaczyna się, gdy łańcuch staje się celem samym w sobie, a po jednym odpuszczonym dniu seria się resetuje i plan idzie w kąt.</p>
<p>To są ludzie, którzy uczą się języka albo czytają. Founder albo przedsiębiorczyni po dniu, w którym firma dostała wszystko, ma tego samego wewnętrznego krytyka, tylko głośniejszego. Seria w apce o zamykaniu dnia daje mu kolejny powód: dziś nie napisałam, dziś nie napisałem, więc odpadam. Apka, która ma odciążać wieczór, staje się jeszcze jedną rzeczą do niezawalenia.</p>
<h2>co zostaje po pustym dniu</h2>
<p>Zostaje suma. Jeśli w tym miesiącu było dwanaście wieczorów z jednym zdaniem, licznik pokazuje dwanaście, niezależnie od tego, czy szły po sobie. Kropki w kalendarzu rosną razem z długością zdania, więc dzień z „ciepły kubek.&quot; ma małą kropkę, a dzień z dłuższym wpisem większą. Puste dni są po prostu puste, bez czerwieni, bez przekreślenia.</p>
<p>Przypomnienie przychodzi o ustawionej godzinie i milczy w dniu, w którym kropka już jest. Po pustym dniu przychodzi następnego wieczoru tak samo jak zawsze, bez „wróć do nas&quot; i bez odliczania, ile straciłaś, ile straciłeś. Dystans do siebie zaczyna się od tego, że apka nie liczy dni przeciwko tobie.</p>
<h2>kiedy seria działa lepiej</h2>
<p>Jeśli budujesz nawyk, w którym ciągłość jest treścią, na przykład codzienny trening albo lekcja języka, seria potrafi pomóc, bo przerwa naprawdę cofa postęp. Zamknięcie dnia jednym zdaniem nie ma postępu do cofnięcia: wczorajsze zdanie jest wczorajsze, dzisiejsze jest dzisiejsze. Jeśli puste dni idą tygodniami, bo wieczór naprawdę nie ma nic dla ciebie, to nie jest sprawa licznika, tylko sygnał, żeby pogadać z człowiekiem, który się tym zajmuje.</p>
<p>Selfdot liczy dni ze sobą, a pusty dzień w kalendarzu zostaje pusty, bo następnego wieczoru pytanie jest to samo.</p>
]]></content:encoded></item>
  <item><title>jedno zdanie to nie dziennik na dwanaście stron.</title><link>https://selfdot.app/wpisy/jedno-zdanie-to-nie-dziennik-na-dwanascie-stron/</link><guid isPermaLink="true">https://selfdot.app/wpisy/jedno-zdanie-to-nie-dziennik-na-dwanascie-stron/</guid><pubDate>Thu, 17 Sep 2026 06:00:00 GMT</pubDate><description>Wpisujesz „dziennik wdzięczności&quot; i dostajesz listy pytań do przerobienia, na jednej stronie czterdzieści siedem. Wieczorem wystarczy jedno.</description><content:encoded><![CDATA[<p>Wpisujesz w Google „jak prowadzić dziennik wdzięczności&quot; i dostajesz pracę domową. Pierwsza strona wyników to razem prawie dziewiętnaście tysięcy słów do przeczytania, zanim napiszesz pierwsze zdanie. Jedna z tych stron ma czterdzieści siedem numerowanych pytań, od „co w sobie cenię&quot; po ścieżkę życiową. Inna daje czterdzieści przykładów, co wpisać, żeby wpis wyszedł dobrze. Człowiek, który o dwudziestej drugiej szukał sposobu na zamknięcie dnia, dostaje kolejną listę do odhaczenia. Dziennik jednego zdania jest odwrotnością tej listy: jedno pytanie, jedna odpowiedź, koniec.</p>
<h2>dlaczego lista pytań nie działa po dniu w firmie</h2>
<p>Founder albo przedsiębiorczyni ma listę od rana. Zadania, maile, faktura, która nie przyszła, rozmowa, która się przeciągnęła. Wieczorem poradnik proponuje: usiądź i odpowiedz na pytanie, czy ścieżka życiowa, na której jesteś, jest tym, czego naprawdę pragniesz. To jest pytanie na weekend w górach, nie na kwadrans przed snem po dwunastu godzinach pracy. Więc dziennik zostaje na jutro, a jutro znów jest lista od rana.</p>
<p>Mechanizm jest prosty: poradnik zakłada, że masz czas i siłę na refleksję, a ty szukasz dziennika właśnie dlatego, że nie masz ani jednego, ani drugiego. Im dłuższa lista pytań, tym większa szansa, że nie odpowiesz na żadne. Ktoś na Quorze napisał pod tym samym pytaniem, że szuka rzeczy, za które jest wdzięczny, w kranówce po kilku godzinach bez picia. To jest wpis na jedno zdanie, nie na czterdzieści siedem pytań.</p>
<h2>jedno pytanie, bez przygotowania</h2>
<p>Selfdot zadaje jedno pytanie: „co dziś dla siebie?&quot;. Nie „co osiągnąłeś&quot;, nie „za co jesteś wdzięczna&quot;, nie „jak opisałabyś siebie w pięciu słowach&quot;. Pytanie jest bez rodzaju, bo odpowiada na nie i ona, i on. Pod polem tekstowym są podpowiedzi na wypadek, gdyby dzień nie miał nic: „ciepły kubek.&quot;, „bose stopy.&quot;, „pięć minut ciszy.&quot;. Każda ma najwyżej trzy słowa, bo dzień, w którym firma dostała wszystko, a ty nic, i tak kończy się kubkiem herbaty i to jest odpowiedź.</p>
<p>Piszesz zdanie, zatwierdzasz, kropka w kalendarzu. Przypomnienie przychodzi o ustawionej godzinie i milczy w dniu, w którym kropka już jest. Wpis nie wymaga wstępu, nagłówka ani wdzięczności. Wymaga jednego zdania o tym, co dziś było dla ciebie, nawet jeśli to było zamknięcie laptopa dziesięć minut wcześniej.</p>
<h2>kiedy jedno zdanie to za mało</h2>
<p>Jeśli lista czterdziestu siedmiu pytań to jest to, na co masz ochotę, bo lubisz pisać i masz na to godzinę, dziennik jednego zdania będzie za krótki. Wtedy notes albo dłuższy dziennik zrobią więcej. Jeśli jedno zdanie wieczorem nie przychodzi przez tygodnie, bo dzień naprawdę nie ma nic dla ciebie, to nie jest problem dziennika, tylko sygnał, że warto pogadać z człowiekiem, który się tym zajmuje. Apka jest do zamknięcia dnia, nie do jego naprawy.</p>
<p>Selfdot to jedno zdanie dziennie o tym, co dziś było dla ciebie, i kropka w kalendarzu, która zostaje.</p>
]]></content:encoded></item>
  <item><title>cztery tysiące osób miesięcznie sprawdza objawy wypalenia. trzydzieści pyta, jak z niego wyjść.</title><link>https://selfdot.app/wpisy/objawy-wypalenia-sprawdza-4400-osob-jak-wyjsc-30/</link><guid isPermaLink="true">https://selfdot.app/wpisy/objawy-wypalenia-sprawdza-4400-osob-jak-wyjsc-30/</guid><pubDate>Wed, 09 Sep 2026 06:00:00 GMT</pubDate><description>Z danych o wyszukiwaniach w Polsce: na jedno pytanie „jak wyjść z wypalenia zawodowego” przypada 147 pytań o objawy. Ludzie szukają potwierdzenia, nie wyjścia.</description><content:encoded><![CDATA[<p>Sprawdziłem, o co ludzie w Polsce pytają Google w związku z wypaleniem. Dane z września 2026,
średnia z ostatnich dwunastu miesięcy:</p>
<table>
<thead>
<tr>
<th>zapytanie</th>
<th>wyszukiwań miesięcznie</th>
</tr>
</thead>
<tbody><tr>
<td>wypalenie zawodowe</td>
<td>8 100</td>
</tr>
<tr>
<td>wypalenie zawodowe objawy</td>
<td>4 400</td>
</tr>
<tr>
<td>wypalenie zawodowe test</td>
<td>480</td>
</tr>
<tr>
<td>wypalenie zawodowe co robić</td>
<td>110</td>
</tr>
<tr>
<td>jak wyjść z wypalenia zawodowego</td>
<td>30</td>
</tr>
</tbody></table>
<p>Na jedno pytanie „jak wyjść&quot; przypada 147 pytań o objawy. Ta proporcja mówi, gdzie ludzie
są: jeszcze nie w działaniu, tylko w sprawdzaniu, czy to już to. Czy to, co czuję od trzech
miesięcy, ma nazwę.</p>
<h2>co widać w tych liczbach</h2>
<p>Objawy szuka się sezonowo. Marzec, kwiecień i maj to po 5 400 zapytań, grudzień 3 600.
Wiosną, kiedy rok już się rozpędził, a urlop jest daleko, więcej osób siada wieczorem
i wpisuje w telefon, czy to, co ma, to wypalenie.</p>
<p>Za frazę „wypalenie zawodowe test&quot; reklamodawcy płacą najwięcej z całej listy: 3,40 zł za
kliknięcie, przy 1,16 zł za „objawy&quot;. Ktoś sprzedaje testy. Nikt nie płaci za „jak wyjść&quot;,
bo tam nie ma czego sprzedać w jednym kliknięciu.</p>
<p>I najważniejsze: „co robić&quot; wpisuje 110 osób, „jak wyjść&quot; 30. Kiedy człowiek już wie, że to
wypalenie, pytanie o działanie prawie nie pada. Nie dlatego, że nie chce działać. Raczej
dlatego, że osoba, która od dwóch lat prowadzi firmę i pracuje od rana do nocy, nie ma
w głowie miejsca na kolejny plan naprawczy. Plan to jeszcze jedna rzecz do zrobienia.</p>
<h2>co z tym robi selfdot</h2>
<p>Selfdot nie jest testem na wypalenie i nie jest planem. To jedno pytanie wieczorem:
„co dziś dla siebie?&quot;. Odpowiedź ma być jednym zdaniem. „Ciepły kubek.&quot; wystarczy.
Dwadzieścia sekund, potem kropka w kalendarzu.</p>
<p>Sens jest w tym, że pytanie nie brzmi „co zrobiłaś, co zrobiłeś&quot;. Tego pytania osoba
w kołowrotku słyszy dość: od klientów, od listy zadań, od siebie. Pytanie o siebie jest
inne. Pierwszego wieczoru odpowiedź często nie przychodzi. To jest informacja, nie porażka.
Po tygodniu kropek w kalendarzu widać, w które dni cokolwiek było, a w które nie.</p>
<p>To budowanie dystansu do własnego krytyka: zdanie zapisuje się, rozmywa i nie leży przed
tobą do oceny. Kalendarz pokazuje sumę dni, nie serię do utrzymania.</p>
<h2>kiedy to nie wystarczy</h2>
<p>Jeśli objawy z tych czterech tysięcy wyszukiwań rozpoznajesz u siebie od miesięcy, jedno
zdanie wieczorem nie jest odpowiedzią. Odpowiedzią jest rozmowa z człowiekiem, który się
tym zajmuje. Selfdot jest na moment wcześniej: kiedy dni zlewają się w jeden i nie ma
w nich ani jednej rzeczy zrobionej dla siebie, a ty jeszcze o tym nie wiesz.</p>
]]></content:encoded></item>
  <item><title>wpisujesz „nie umiem odpoczywać” i dostajesz dwanaście tysięcy słów do przeczytania.</title><link>https://selfdot.app/wpisy/nie-umiem-odpoczywac-dwanascie-tysiecy-slow/</link><guid isPermaLink="true">https://selfdot.app/wpisy/nie-umiem-odpoczywac-dwanascie-tysiecy-slow/</guid><pubDate>Wed, 09 Sep 2026 06:00:00 GMT</pubDate><description>Siedem pierwszych wyników w Google ma razem 12 218 słów i do 51 punktów na artykuł. Odpoczynek dostał listę zadań, a osoba, która nie umie odpoczywać, kolejną pracę domową.</description><content:encoded><![CDATA[<p>Wpisałem w Google „nie umiem odpoczywać&quot; i policzyłem, co dostaje osoba, która to wpisuje
o 22:00 po dniu we własnej firmie. Wrzesień 2026, wyniki z Polski:</p>
<table>
<thead>
<tr>
<th>miejsce w wynikach</th>
<th>długość</th>
<th>punktów do zrobienia</th>
</tr>
</thead>
<tbody><tr>
<td>poradnia psychologiczna</td>
<td>1 752 słów</td>
<td>37</td>
</tr>
<tr>
<td>blog psychoterapeutki</td>
<td>1 152 słów</td>
<td>51</td>
</tr>
<tr>
<td>portal lifestyle</td>
<td>1 845 słów</td>
<td>27</td>
</tr>
<tr>
<td>magazyn psychologiczny</td>
<td>2 741 słów</td>
<td>6</td>
</tr>
<tr>
<td>ośrodek terapii</td>
<td>2 305 słów</td>
<td>2</td>
</tr>
<tr>
<td>serwis o zdrowiu psychicznym</td>
<td>1 559 słów</td>
<td>2</td>
</tr>
<tr>
<td>list czytelniczki do portalu</td>
<td>864 słów</td>
<td>7</td>
</tr>
</tbody></table>
<p>Razem 12 218 słów i 132 punkty. To jest odpowiedź internetu na zdanie „nie umiem
odpoczywać&quot;: przeczytaj, zrób listę, zastosuj. Osoba, która nie umie odpoczywać, dostaje
kolejny projekt do wdrożenia, tym razem z odpoczynku.</p>
<h2>co mówią ludzie, nie poradnie</h2>
<p>Pod jednym z tych artykułów ktoś napisał w komentarzu: „ja nie umiem odpoczywać odkąd
pamiętam&quot;. Dalej o tym, że cały czas łapie się na myśleniu o czymś i pracuje nad tym, żeby
myśleć mniej. List czytelniczki do portalu ma tytuł o tym, że po urlopie czuje się bardziej
zestresowana niż przed. Rolka na Instagramie: w domu zawsze znajdzie się coś do roboty.
Post na Facebooku odwraca pytanie: a może po prostu odpoczywam inaczej.</p>
<p>Cztery różne osoby, jeden mechanizm. Odpoczynek stał się zadaniem, które można oblać.
Jedna z psychoterapeutek nazwała to w tytule egzaminem z ogarniania życia. Kiedy relaks ma
poprawić późniejszą wydajność, przestaje być relaksem, a zaczyna być kolejnym punktem
na liście, który wieczorem też jest niezrobiony.</p>
<p>Samo zapytanie wpisuje w Polsce około 70 osób miesięcznie. „Jak odpoczywać&quot; 260. Ludzi
z tym problemem jest więcej, ale większość nie pyta o to Google. Nie ma na to czasu.</p>
<h2>jedno pytanie zamiast listy</h2>
<p>Selfdot o 20:00 zadaje jedno pytanie: „co dziś dla siebie?&quot;. Nie „jak odpoczywać&quot;, nie
„co zrobić, żeby&quot;. Odpowiedź ma być jednym zdaniem i może być bardzo mała. Apka
podpowiada, jak małe zdanie wystarczy: „ciepły kubek.&quot;, „bose stopy.&quot;, „pięć minut ciszy.&quot;.
Jeśli dziś było nic, to też jest odpowiedź. Zapisuje się jako kropka w kalendarzu, bez
oceny i bez serii do utrzymania.</p>
<p>Sens jest w skali. Dwanaście tysięcy słów mówi, jak odpoczywać dobrze. Jedno pytanie
wieczorem pyta tylko, czy dziś w ogóle coś było. Po dwóch tygodniach kropek widać wzór,
którego nie da się zobaczyć czytając poradniki: w które dni odpowiedź przychodzi od razu,
a w które nie ma jej wcale.</p>
<h2>kiedy to nie wystarczy</h2>
<p>Jeśli od miesięcy każdy wieczór kończy się tym samym „nic&quot;, a napięcie nie schodzi nawet
w weekend, jedno zdanie nie jest odpowiedzią. Wtedy ma sens rozmowa z kimś, kto zajmuje
się tym zawodowo, i te dwanaście tysięcy słów w Google przestaje być pracą domową, a staje
się mapą, gdzie szukać. Selfdot jest wcześniej: zanim uznasz, że nie umiesz odpoczywać,
sprawdź przez dwa tygodnie, czy w ogóle jest kiedy.</p>
]]></content:encoded></item>
  <item><title>wpis rozmywa się po siedmiu sekundach, żeby nie było czego poprawiać.</title><link>https://selfdot.app/wpisy/wpis-rozmywa-sie-po-siedmiu-sekundach/</link><guid isPermaLink="true">https://selfdot.app/wpisy/wpis-rozmywa-sie-po-siedmiu-sekundach/</guid><pubDate>Tue, 08 Sep 2026 06:00:00 GMT</pubDate><description>Zdanie, które widzisz za długo, zaczynasz oceniać. Selfdot pokazuje je ostro przez trzy sekundy, potem rozmywa i chowa pod kropką w kalendarzu.</description><content:encoded><![CDATA[<p>Piszesz jedno zdanie, zatwierdzasz i przez około trzy sekundy widzisz je ostro. Potem litery
zaczynają się rozmywać, a po siedmiu sekundach zostaje zielona kropka. Zdanie jest zapisane,
ale nie leży już przed tobą do poprawiania.</p>
<p>To jest moja odpowiedź na pytanie, jak prowadzić dziennik, kiedy każda wcześniejsza próba
kończyła się po tygodniu. Duży dziennik prosi o formę: pełne zdania, sens, czytelność dla
siebie z przyszłości. Wieczorem po pracy tej formy nie ma. Zostaje krytyk, który czyta wpis
zaraz po napisaniu i uznaje go za zbyt banalny, żeby zostać. Selfdot zabiera mu ten moment.
To decyzja projektowa, nie wynik badań.</p>
<h2>co dokładnie robi apka</h2>
<p>Animacja trwa siedem sekund. Przez pierwsze 36 procent tego czasu, czyli około dwie i pół
sekundy, tekst stoi ostry. W Safari mierzyłem trzy sekundy pełnej ostrości, bo rozmycie
trzech pikseli widać dopiero po chwili. Przy 84 procentach rozmycie ma siedem pikseli, na
końcu dwanaście i zero widoczności. Do 3 września 2026 całość trwała cztery sekundy.
Wydłużyłem ją do siedmiu, bo cztery sekundy nie wystarczały, żeby przeczytać własne zdanie
raz. Raz ma wystarczyć.</p>
<p>Jeśli w trakcie rozmywania dotkniesz tekstu, wraca ostry na trzy sekundy, a potem rozmywa
się od nowa. Nie ma przycisku „zostaw na stałe&quot;.</p>
<p>Wpis nie znika. Leży w pamięci telefonu pod datą, w formie „2026-09-08&quot;: „zdanie&quot;. Jeśli
tego samego dnia napiszesz drugie, apka dokleja je do pierwszego po kropce środkowej. Nic
nie idzie na serwer, bo serwera nie ma.</p>
<h2>jak się do wpisu wraca</h2>
<p>W kalendarzu każdy dzień z wpisem to kropka. Dotknięcie kropki otwiera datę i napis
„przytrzymaj, żeby zobaczyć wpis&quot;. Zdanie jest widoczne tak długo, jak trzymasz palec.
Puszczasz i znika. Na klawiaturze to samo robi spacja albo enter: wciśnięty odsłania,
puszczony chowa.</p>
<p>To nie jest zabezpieczenie. Ktoś z twoim odblokowanym telefonem przytrzyma kropkę tak samo
jak ty. Chodzi o gest: żeby zobaczyć, co zapisało się trzy tygodnie temu, trzeba tego chcieć
i zrobić to ręką. Przewijanie i przeglądanie „co ja tam pisałam, co ja tam pisałem&quot; nie
istnieje w apce jako ruch.</p>
<h2>kiedy to nie działa</h2>
<p>Jeśli prowadzisz dziennik po to, żeby po miesiącu przeczytać go w całości i wyciągnąć
wnioski, siedem sekund i kropki są przeszkodą. Do tego lepszy jest zwykły notes albo
aplikacja z widokiem listy. Selfdot jest do jednego: wieczorem jedno zdanie na pytanie
„co dziś dla siebie?&quot;, zapisane zanim krytyk zdąży je przeczytać.</p>
]]></content:encoded></item>
</channel>
</rss>
