wpis rozmywa się po siedmiu sekundach, żeby nie było czego poprawiać.
Zdanie, które widzisz za długo, zaczynasz oceniać. Selfdot pokazuje je ostro przez trzy sekundy, potem rozmywa i chowa pod kropką w kalendarzu.
Piszesz jedno zdanie, zatwierdzasz i przez około trzy sekundy widzisz je ostro. Potem litery zaczynają się rozmywać, a po siedmiu sekundach zostaje zielona kropka. Zdanie jest zapisane, ale nie leży już przed tobą do poprawiania.
To jest moja odpowiedź na pytanie, jak prowadzić dziennik, kiedy każda wcześniejsza próba kończyła się po tygodniu. Duży dziennik prosi o formę: pełne zdania, sens, czytelność dla siebie z przyszłości. Wieczorem po pracy tej formy nie ma. Zostaje krytyk, który czyta wpis zaraz po napisaniu i uznaje go za zbyt banalny, żeby zostać. Selfdot zabiera mu ten moment. To decyzja projektowa, nie wynik badań.
co dokładnie robi apka
Animacja trwa siedem sekund. Przez pierwsze 36 procent tego czasu, czyli około dwie i pół sekundy, tekst stoi ostry. W Safari mierzyłem trzy sekundy pełnej ostrości, bo rozmycie trzech pikseli widać dopiero po chwili. Przy 84 procentach rozmycie ma siedem pikseli, na końcu dwanaście i zero widoczności. Do 3 września 2026 całość trwała cztery sekundy. Wydłużyłem ją do siedmiu, bo cztery sekundy nie wystarczały, żeby przeczytać własne zdanie raz. Raz ma wystarczyć.
Jeśli w trakcie rozmywania dotkniesz tekstu, wraca ostry na trzy sekundy, a potem rozmywa się od nowa. Nie ma przycisku „zostaw na stałe".
Wpis nie znika. Leży w pamięci telefonu pod datą, w formie „2026-09-08": „zdanie". Jeśli tego samego dnia napiszesz drugie, apka dokleja je do pierwszego po kropce środkowej. Nic nie idzie na serwer, bo serwera nie ma.
jak się do wpisu wraca
W kalendarzu każdy dzień z wpisem to kropka. Dotknięcie kropki otwiera datę i napis „przytrzymaj, żeby zobaczyć wpis". Zdanie jest widoczne tak długo, jak trzymasz palec. Puszczasz i znika. Na klawiaturze to samo robi spacja albo enter: wciśnięty odsłania, puszczony chowa.
To nie jest zabezpieczenie. Ktoś z twoim odblokowanym telefonem przytrzyma kropkę tak samo jak ty. Chodzi o gest: żeby zobaczyć, co zapisało się trzy tygodnie temu, trzeba tego chcieć i zrobić to ręką. Przewijanie i przeglądanie „co ja tam pisałam, co ja tam pisałem" nie istnieje w apce jako ruch.
kiedy to nie działa
Jeśli prowadzisz dziennik po to, żeby po miesiącu przeczytać go w całości i wyciągnąć wnioski, siedem sekund i kropki są przeszkodą. Do tego lepszy jest zwykły notes albo aplikacja z widokiem listy. Selfdot jest do jednego: wieczorem jedno zdanie na pytanie „co dziś dla siebie?", zapisane zanim krytyk zdąży je przeczytać.